czwartek, 18 kwietnia 2013

Day 4.

Rano mama Torii weszła do pokoju Jess.Zobaczyła jak jej dziecko leży i płacze na łóżku :
-Co się stało skarbie?

-Juss leży w szpitalu ;(
-Jejku :O Co się stało?
- Nie wiem ale proszę jedźmy do niego sala 26 !! :(
Torii chwyciła klucze od samochodu i pojechały. Szukały sali nr 26.
-ZNALAZŁAM !!
-To wchodź ja poczekam
Jess zapukała do sali 
*puk puk*
-Justin ?
-Jessica !! kochanie !!
-Tęskniłam co się stało?
-anty fanki .......... mnie napadły .............
-A Belieberki ? Całe?
-Tak broniły mnie ;)
-Kochasz je prawda? ;-))
- Całym sercem i całą duszą jak ciebie :*
-kiedy wychodzisz?
-Już jutro :-)
-Całe szczęście
**Puk puk , wchodzi mama**
-Nie przeszkadzam?
-Nie proszę wejść (Justin)
-Kiedy idziemy?(Mama)
-Ja zostaje !! (Jessica)
-aha...o której będziesz? (Mama)
-Odprowadzę ją o odpowiedniej porze (Justin)
-Hmmm.Dobrze.
*Mama opuściła salę*
-Kocham cię Jess .....
-Ja ciebie też ;o ;* ...........
*Wielki namiętny pocałunek*
*Nagle wchodzi pielęgniarka*
-oo ... przepraszam ;o
-Nie .. nie szkodzi pójdę po picie .......... -.-
Gdy Jessica wróciła i otworzyła drzwi ujrzała jak Justin odpycha pielęgniarkę która chce go popieścić ;o
- CO TO KUR** MA ZNACZYĆ !!!!!!
Odepchneła pielęgniarkę do drzwi
- PROSZĘ WYJŚĆ NATYCHMIAST !! (Jessica)
- Nie wiedziałem że w tobie jest tyle agresji ale uciekajmy z tąd
-Okej *odedchneła z ulgą*
Para poszła wypisać Justina ze szpitala . (Godzina 01:02)
Są już na miejscu 
-Może wejdziesz do .środka na noc ...
- Brzmi fajnie (Justin)
-Hahahahhaah okej :D
Justin naprawdę się mocno zakochał w Belieberce gdy weszli do pokoju Jessica od razu wskoczyła do łóżka .. Justin ściągną koszulkę wlazł do Jess do łóżka i powoli zaczął ją całować.
-Nawet nie wyobrażasz sobie jak cię kocham

-Ja wiem (haha) Dobranoc skarbie ;*
(Przecież Jessica ma jutro urodziny)-Justin
Biegiem zszedł na dół (godz.09:00) *18 urodziny Jessici muszą być wspaniałe*-Justin
Pobiegł do sklepu kupił tort kupił przekąski i prezent
chwycił pierwszą lepszą chustę i poszedł na górę
- halo ....
- co tak wcześnie wstałeś  ?
-Bez powodu nie mogłem spać
-czemu
-puźniej powiem wstawaj
-*Wstała ziewneła i zgabiła się* co dalej?
-odwróć sie 
-okeej ..Cos kąbinujesz
-Teraz zamknij oczy
-haha okeej ......
- *Justin zawiązał chustę na oczy jessici i zeszli na dół gdzie była niespodzianka*
-teraz zamknij oczy ponieważ rozwiązuję chustę.
-Oki :D
- Teraz otwórz
(Justin chwycił zapalniczkę podpalił świeczki urodzinowe chwycił gitarę i posadził Jessice na krzesło,zaśpiewał jej "Happy Borthey To You")
-Jesteś wspaniały
-Jeszcze coś (dał jej prezenrt)
-JEZU KOCHAM CIE.........ale nie za prezent za to że pamiętałeś :*
*Dryń* dzwonek do drzwi
- Ja otworze (justin)
-kto to może być?
(Justin otwiera drzwi a jemu oczom ukazuje się).......
koniec zapraszam do komentowania ;))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz